czwartek, 11 listopada 2010

A miało być tak dobrze...

Tak sobie przyrzekałam ,że postaram się pisać w miarę systematycznie. Niezbyt mi się  udaje. Cóż 1 i 2 listopada to dla mnie bardzo trudne przeżycie. Nienawidzę cmentarzy. Mam na nich wszystkich swoich bliskich. I nie potrafię raz w tygodniu  chodzić tam, myć , sprzątać . Nie mogłam się przemóc psychicznie, gdy byłam młodsza i  nic mi specjalnie nie dolegało. Teraz  przy zapaleniu stawów  nie daję rady też fizycznie. Moje ręce są zbyt słabe. Bardzo się w tym roku martwiłam. Nawet w pracy  nie mogłam się skupić , bo myślałam o grobach. Byłam bardzo zaskoczona , gdy odebrałam telefon , a dzwoniącą okazała się koleżanka z pracy. I zaoferowała mi pomoc , bo , jak powiedziała , byłam taka smutna i zmartwiona. Nie ukrywam – wzruszyło mnie to i bardzo ujęło. Musiałam jednak poradzić sobie sama., chcąc przyrzekłam B., że w razie konieczności zadzwonię. Dobrze ,że te dni już za mną. Czasem zazdrostce tym, którzy sa na cmentarzu codziennie i sprawia im to przyjemność.
Cieszę się, że dziś wolne.
Święto narodowe. Ważna data , ważne wydarzenie. U mnie obchody skromne. Włodarze miasta i trochę ludzi w deszczu przemaszerowało ulicami miasta. Z roku na rok zauważam wiecej wywieszonych flag.  To dobrze. Zwykli  ludzie  powspominają , pomyślą , wywieszą  biało-czerwoną. Uczczą ten dzień. Ja już na blogu o książkach pisać na takie tematy nie będę . Nigdy nie ukrywałam, że  wzrusza mnie nasza historia, niektóre jej wydarzenia zaś szczególnie. Zostawię to sobie.
Wczoraj przyszły  ksiązki z wydawnictwa. Mam nadzieję, że  powieści mi się spodobają . Trochę eksperymentalnie wybrałam prócz Zafona. Tak bardzo bym chciała jakieś powieści historyczne lub dobry kryminał. Trudno nieco trafić na cos interesującego , odkąd mi księgarnię skasowali. Internetowe to często strzał w ciemno. Jeśli zna się już autora, ryzyko jest mniejsze, ale przy  nowych nazwiskach – duże. Pewnie, że zaglądam na blogi. Spisuję tytuły, ale niekoniecznie powieść świetna dla jednej osoby  jest taka też dla drugiej. Martwi mnie ,że dobre księgarnie mam tak daleko , aż 40 km. W bibliotekach rzadko na coś trafiam. Ostatnio czytałam  dobry kryminał Deona Meyera „Martwi za życia”.(recenzji jeszcze nie napisałam) Gdy zobaczyłam jego następną powieść , kupiłam. Zaczęłam dziś  czytać , ale  jest jakaś inna , bardziej polityczna. A to już mnie dużo mniej pociąga.
Jestem też zadowolona, że zamieściłam recenzje kryminału Yrsy „Lód w żyłach”. Świetny. Już  chyba z 10 dni temu przeczytany , a czasu brak. W pracy tyle do pisania, poprawiania, jakieś  szkolenia, teraz jeszcze projekt unijny. Wracam całkowicie padnięta . marzę tylko o odpoczynku i chociaż to, co chcę napisać na blogu , mam w głowie ułożone, nie mam siły stukać w klawisze.
Mam nadzieje, ze w ciągu weekendu zdążę jeszcze napisać o dobrej powieści historycznej.  
                                                                 
Ku pamięci 11.11.1918 roku - powitanie J.Piłsudskiego

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz