niedziela, 31 października 2010

No to zaczynam

Postanowiłam założyć jeszcze jednego bloga, na którym chcę zamieszczać krótkie notki  o różnych sprawach dnia codziennego, refleksje , przemyślenia, a pewnie też znajdzie sie trochę o przeżyciach , które negatywnie działają na moje emocje. Nie zapomnę jeśli będzie coś miłego. Zapewne też pojawią się notki o książkach ,bez których nie wyobrażam sobie życia. Na blogu, który założyłam ponad 2 lata temu, zamieszczam tylko recenzje książek, chociaż nie nadążam. Szybciej  czytam niz piszę. Nazbierało się trochę zaległości.
Dzis ostatni dzień października. Żegnam się z miesiącem , który bardzo lubię. I z zadowoleniem spoglądam przez okno, bo widzę słońce. Powinien byc piękny dzień, jakich początek jesieni skąpił. Co prawda moje drzewo w ciągu tygodnia straciło wszystkie piękne złote liscie i teraz zostały tylko niemal czarne gałęzie. Musi czekać na powrót zielonej sukni.
Dzisiejszą niedzielę mąci tylko ta zamina czasu. Trudno mi się do niej przyzwyczaić , zwykle trwa to około 10 dni. Budzę się o 5, zasypiam za późno , wiec chodzę zirytowana. Zazdroszczę tym , którzy przechodzą ową operację bezboleśnie. A robi się to ponoć dla nas , dla oszczędności energii. Niepojęte. W domu rano jestem krótko, wiec tego prądu nie zużywam zbyt wiele, ale wieczór to inna sprawa. Zamiast o 18 zaświecę o 17 i ładnych kilka godzin  lampy będą świeciły , bogacąc zakłady energetyczne. Mnie nie. Niestety niczego nie zmienię,pozostało tylko przywyknąć.
Wyrzucam z myśli to, na co nie mam wpływu. Postarm się cieszyć ładnym dniem i ciekawą ksiazką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz